Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS
wtorek, 16 marca 2010 9:06


Pogoda w sobotę była dosyć znośna, śniegu prawie nic tylko słonka brakowało. Postanowiliśmy, więc odwiedzić syna w Wiśle. Ponieważ syn ma dom dosyć wysoko w górach rzadko zima go odwiedzamy.

Po drodze przejeżdżaliśmy obok Auchana, więc zapadła decyzja z pustą ręka nie pojedziemy trzeba kupić cos wnukom.

Chodziłam miedzy regałami i zastanawiałam się, co by tu fajnego kupić. Moje zastanawiania zakłócał krzyk może czteroletniego chłopczyka, z którym matka nie mogła się uporać. Tupał nogami, rzucał towarami z Pólki i przy tym po prostu głośno wrzeszczał.

Kiedy stanęłam do kasy przede mną stała matka z chłopczykiem, który dalej czegoś się domagał.W ręce trzymał zgniecione jajko niespodziankę i chciał wymieniać je na dobre. Spojrzałam na zakupy na taśmie- parę bułek, chleb, słoik smalcu i kawałek pasztetowej no i jajko, które matka próbowała wmówić dziecku, że nie jest mu potrzebne.

Kasjerka spokojnie kasowała a kiedy podała cenę matka z panika przeliczała pieniądze i poprosiła kasjerkę o odłożenie dwóch bułek.

Sytuacja ta bardzo mnie zbulwersowała. Po zakupach i zachowaniu matki domyśliłam się, że nie dysponuje za dużymi środkami płatniczymi, to nie jest w obecnych czasach takie dziwne. Dziwne jest to jak mogła wychować takiego synka, widać niczego mu nie odmawiała i nie pomyślała czy zawsze będzie ją na to stać.

Wsiedliśmy do samochodu i mknęliśmy dalej w stronę gór, ciągle myślałam o zaistniałej sytuacji w markecie.

Dojeżdżaliśmy na miejsce, kiedy naraz zaczęło padać po prostu burza śniegowa. Droga była nie przejezdna bez łańcuchów ani rusz- my oczywiście łańcuchów nie mieliśmy.

Pod górę trzeba było iść pieszo, samochód został na parkingu i to było nasze szczęście. Gdy wieczorem wracaliśmy samochodom, które były na górze pomagały zjeżdżać traktory przytrzymując je z tyłu.

Nas zwiózł na dół syn, który tam mieszka i umie poruszać się w takich warunkach, codziennie wcześnie rano oboje z synową jada rano do pracy swoimi samochodami, innego środka lokomocji tam nie ma, autobus w taką pogodę nie dojeżdża.

Nie chciałabym  być mieszkanką gór.

Zatrzymali się na chwilkę (21) | Zostaw swoje zdanie

Licznik odwiedzin: 122287

Wpisz swój email a dostaniesz powiadomienie o wpisie

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Ten pamiętnik wiele dla mnie znaczy

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 27.02.2010 11:18:19
  • autor: marzycielka
  • treść: Tireno.Odpowiedz mi ...

Konkursy i nagrody

Ostatnio przyznana nagroda:

  • data: 02.03.2010 20:44:51
  • autor: ula
  • punkty: 100
  • treść: Z przyjemnością czyt...